<title_newspaper="Gazeta Robotnicza">
<title_article="Agitatorzy Frontu Narodowego na pierwszą linię">
<author_1="n">
<language="pl">
<style="press">
<year="1953">
<month="11">
<date="1953-11-05">
<period="d">
<status="1_obieg">
<support="paper">
— Ale mój stary nie odstawi, bo nie ma. Nie ma i koniec. — Uparcie i gniewnie powtarzała Ryżakowa. Nie podobały jej się te odwiedziny. Mąż zaczynał już wątpić, czy aby ten Kasperek ma rację, kiedy namawia, żeby wstrzymać się z dostawami. A przy tej okazji także i jej wytyka, że Ostapiejowa na lepiej gospodarzy, że mogłaby się od niej wiele nauczyć. O tym, że plan może być wykonany w zamiennikach także przebąkuje. A to dopiero ofiara... Ostapiej pożegnał sąsiadów odprowadzany niechętnym spojrzeniem gospodyni. Ile po drodze postanowił, że namówi swoją żonę, żeby z Ryżakową porozmawiała. Zawsze to kobiety, łatwiej się ze sobą dogadają. Czekają więc Ryżakową jaszcze jedne odwiedziny i chyba będzie ich więcej, bo kobieta jest uparta jak rzadko, a agitatorzy Frontu Narodowego z Golińska (powiat Wałbrzych) postanowili, że nie ustaną w pracy, aż wszyscy gospodarze wywiążą się całkowicie z obowiązków. Agitatorzy Werszner, Sienkowiec, Wilkowicz. Głąb opowiadają. że tek jak głosowali całą gromadą za Programem Frontu Narodowego — tak powinni go realizować A w realizacji tej — każdy kilogram zboża sprzedany państwu jest ważny. Oni są członkami spółdzielni produkcyjnej, która ze skupu zboża i ziemniaków wywiązała się całkowicie. Swoją pracą przyczynili się do tego niemało. Ale w gromadzie są jeszcze chłopi, którzy plamią honor wsi, zwlekają ze skupem. Taki Kasperek czy Ryżak chociażby. Ich opór agitatorzy muszą przełamać. Pomagają im w tym chłopi, którzy wywiązali się ze wszystkich obowiązków wobec państwa np. Bolesław Ostapiej. W gminie Mieroszów agitatorzy Frontu Narodowego solidnie pomagają w wykonaniu skupu zboża.

</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>
 
